Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
39 postów 598 komentarzy

Terra Poloniae

frasobliwy - DEUS HONOR PATRIA Semper Paratus Semper Fidelis pro patria Polonia

Warszawski DŻIHAD

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Otwarty konflikt między kibicami Legii a zarządem klubu, policją i urzędnikami rozkręca się na nowo. Jak w soczewce skupia wszystkie absurdy, niebezpieczeństwa i paradoksy czasów, w których przyszło nam żyć

 

Na Łazienkowskiej znowu rozgorzała wojna. Tym razem, tak samo jak przy pierwszej odsłonie konfliktu, nazywanego przez kibiców „dżihadem” i „walką z okupantem”, którego największe nasilenie przypadło na lata 2007-2010, obie strony są równie mocno, a może nawet jeszcze bardziej niż wtedy, zdeterminowane, aby pozbyć się przeciwnika na stałe z pola abstrakcyjnej bitwy, a raczej zwarcia, którego areną stał się dawny stadion Wojska Polskiego, obecnie noszący niezbyt popularną wśród warszawskich fanów nazwę Pepsi Arena. Konflikt tlił się już od dłuższego czasu, właściwie jego zarzewie związane z początkiem sponsorowania klubu przez koncern medialny ITI nigdy nie zostało ugaszone. Mieliśmy jedynie do czynienia z kruchym rozejmem, który tworzył warunki dla pozornie normalnej sytuacji na trybunach oraz w relacjach grup kibicowskich i zarządu klubu, w rzeczywistości jednak tylko maskował wrogość i nieufność pomiędzy obiema stronami sporu, których, jak się zdaje, skrajnie odmienne poglądy na otaczający świat musiały z konieczności wejść w kolizję również w przypadku wizji klubu, i przede wszystkim zasad, na podstawie których powinien funkcjonować. W odróżnieniu od pierwszej części konfliktu, który był właściwie prywatną wojenką zarządu klubu i Mariusza Waltera z niepokornymi i dającymi się nieraz mocno we znaki kibicami, tym razem pierwsze skrzypce odgrywa aparat państwa, na czele z należącym do Platformy Obywatelskiej wojewodą mazowieckim, Jackiem Kozłowskim. Zanim jednak przejdziemy do próby odgadnięcia motywów, dla których lokalni urzędnicy z niespotykanym wcześniej zapałem zabrali się do walki ze stadionowym bandytyzmem na stadionie Legii, przydałoby się pokrótce (i z konieczności w sposób fragmentaryczny) przedstawić genezę obecnej, patowej sytuacji.
 
    Dla większości kibiców Legii wspomniany wojewoda stał się negatywnym bohaterem już w maju 2011 roku, kiedy za karę po zamieszkach w Bydgoszczy po meczu finału Pucharu Polski między Lechem i Legią zamknął dla wszystkich kibiców stadion Legii, dość karkołomnie uzasadniając to obawą o kolejne zamieszki, mające być jakoby dalszym ciągiem wydarzeń z Bydgoszczy. Wszakże najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny w swoim wyroku, a później Naczelny Sąd Administracyjny w odpowiedzi na skargę kasacyjną złożoną przez KP Legia Warszawa potwierdził legalność decyzji wojewody, pozostało jednak wrażenie, że zamknięcie stadionu było głównie aktem zemsty na kibicach za kompromitację przygotowań do Mistrzostw Europy w zakresie bezpieczeństwa, przed obecnym na meczu w Bydgoszczy wysokim urzędnikiem UEFA oraz rodzaj sygnału ostrzegawczego dla klubu, że władza nie zamierza w takich sytuacjach stosować taryfy ulgowej, nawet w przypadku kibiców klubu, którego sponsorem jest koncern medialny wyraźnie sprzyjający partii rządzącej.
 
    Niewiele ponad rok po tych wydarzeniach, wojewoda, być może podbudowany tym, co zobaczył na polskich stadionach podczas EURO 2012, postanowił podjąć niezwłoczne działania mające na celu wyeliminowanie naruszeń prawa na stadionie Legii. Za swoje priorytety uznał przede wszystkim uniemożliwienie kibicom na Żylecie odpalania rac i udrożnienie przejść ewakuacyjnych między sektorami, które często były zastawione przez kibiców, zresztą w związku z przewidzianą przez porozumienie między grupami kibicowskimi i zarządem klubu możliwością swobodnego zajmowania przez fanów miejsc na tej trybunie, co, jak podkreślają sami zainteresowani, jest niezbędnym warunkiem prowadzenia zorganizowanego dopingu.
 
    Warszawskiej policji i wojewodzie nie spodobało się także używanie elementów opraw meczowych do utrudniania identyfikacji osób odpalających pirotechnikę. Jeszcze przed rozpoczęciem rundy jesiennej, decyzją Prezydent m. st. Warszawy, wszystkie spotkania przy ul. Łazienkowskiej otrzymały status imprez masowych podwyższonego ryzyka, co znacznie podniosło koszty organizacji każdego meczu, bowiem w takich przypadkach należy uwzględnić większą liczbę pracowników ochrony przypadających na określoną ilość kibiców. Konieczna jest także zwiększona obecność funkcjonariuszy policji. Po wniosku komendanta stołecznego, wojewoda postawił Legii ultimatum, najpierw przed meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała (podczas którego kibice w ciszy prowadzili ostrzegawczy protest) a następnie przed derbowym meczem z Polonią, że w przypadku jakichkolwiek naruszeń prawa na Żylecie, zamknie całą trybunę dla publiczności, co dla klubu oznaczałoby duże straty finansowe, nie do przyjęcia przez zakręcającego kurek z pieniędzmi z powodu własnych kłopotów finansowych sponsora.
 
    W tej sytuacji zarząd klubu znalazł się między młotem a kowadłem – między groźbą zamknięcia trybuny, które oznaczałoby wymierne i dotkliwe straty finansowe, a widmem ponownego bojkotu spotkań przy Łazienkowskiej i wojny podjazdowej z własnymi kibicami, broniącymi Żylety jak niepodległości. Wojny, która de facto mogłaby mieć jeszcze bardziej opłakane skutki dla klubowej kasy. Legia stała się więc w pewnym sensie ofiarą nadgorliwości urzędników państwowych, oficjalnie wynikającej z chęci umożliwienia wzięcia udziału w sportowym widowisku kibicom dopingującym wyłącznie kulturalnie, którzy mieliby zapełnić ligowe stadiony na fali „sukcesu” EURO 2012. Jednak bardziej prawdopodobnym lub przynajmniej równoległym scenariuszem wydaje się zemsta obozu władzy za aktywność polityczną kibiców z Żylety skierowaną przeciw rządowi oraz chęć pozbycia się lub przynajmniej zdezintegrowania niebezpiecznej z punktu widzenia władzy struktury społecznej, która właściwie rządzi stołeczną ulicą.
 
    Nie można tutaj pominąć elementu, który okazuje się dobrze pasować do układanki obrazującej obecną sytuację na Łazienkowskiej. W styczniu 2012 roku nowym komendantem stołecznym policji został nadinsp. Mirosław Schossler, uprzednio od 2007 roku pełniący obowiązki świętokrzyskiego komendanta wojewódzkiego. W futbolowym światku zasłynął głównie stosowaniem uciążliwych represji w stosunku do kibiców kieleckiej Korony, gdzie doprowadził niemal do wymarcia jakiegokolwiek ruchu kibicowskiego i zmusił fanów do zaprzestania dopingu dla własnej drużyny. W wielu mediach, chociaż głównie internetowych, były poruszane przypadki niebywale restrykcyjnego egzekwowania przepisów na stadionie, nie tylko w stosunku do tzw. ultrasów, ale również w stosunku do zwykłych kibiców, których trudno podejrzewać o chęć zakłócania w jakikolwiek sposób przebiegu imprezy masowej.
 
    I tak np. za przekleństwo na stadionie zatrzymana osoba była karana 2-letnim zakazem stadionowym oraz 2 tysiącami złotych grzywny, podobne kary groziły za zajęcie nie swojego miejsca, nawet jeżeli stadion świecił pustkami. Sytuacja była na tyle absurdalna i poważna, że za swoimi kibicami wstawili się piłkarze Korony, wybiegając na jeden z meczów w koszulkach z napisami „Stadion to nie teatr – jesteśmy z wami”, a nawet prezes klubu z Kielc, Tomasz Chojnowski. Czas pokazał, że historia z Kielc powtórzyła się także w Warszawie, chociaż lokalne uwarunkowania i okoliczności w jakich do tego doszło były zupełnie inne.
 
    W świetle zebranych do kupy faktów ciężko jest uwierzyć, że w aktualnym przypadku rygorystycznego do granic upierdliwości egzekwowania prawa na stadionie Legii przez wojewodę i policję, mamy do czynienia jedynie z chęcią umożliwienia wszystkim spokojnym obywatelom wzięcia udziału w kulturalnym widowisku, bez przekleństw, odpalanej pirotechniki, za to z cieszącymi oko drożnymi przejściami ewakuacyjnymi. Działania podjęte wobec kibiców Legii przez władzę i służby na poziomie samorządowym, wpisują się dobrze w pewien schemat wydarzeń zapoczątkowany w 2011 roku głośnymi antyrządowymi protestami kibiców po absurdalnym zamknięciu stadionu przy Łazienkowskiej po awanturach w Bydgoszczy, kontynuowany aktywnością w czasie kampanii wyborczej do Sejmu i „zbrojnym” wsparciem ubiegłorocznego Marszu Niepodległości, a zakończony atakami na rosyjskich kibiców w Warszawie 12 czerwca tego roku, w dniu meczu Polska-Rosja podczas Mistrzostw Europy.
 
    Gdzieś w tle przewija się nienawiść kibiców do lewicowej, a miejscami lewackiej, ale zawsze prorządowej Gazety Wyborczej (słynna oprawa na wyjazdowym meczu z Lechem, skierowana do Adama Michnika) oraz kłujące władzę i liberalno-lewicowe autorytety w oczy, masowe uczestnictwo „kiboli” w dorocznych obchodach upamiętniających wybuch Powstania Warszawskiego, którzy wydatnie przyczynili się do ich swoistego renesansu, a także sam fakt istnienia licznej, silnej i dobrze zorganizowanej wspólnoty, przyciągającej młodych warszawiaków oraz kształtującej ich walecznego i niepokornego ducha.
 
    Na osobny akapit zasługuje sprawa Piotra Staruchowicza, ps. „Staruch”, gniazdowego i nieformalnego lidera kibiców Legii, przez niektóre środowiska ogłoszonego już pierwszym więźniem politycznym rządu Platformy Obywatelskiej. To on był autorem znanego w całym kraju hasła „Donald matole, twój rząd obalą kibole”, które zadebiutowało podczas antytuskowej demonstracji po meczu w Bydgoszczy. Ze względu na swoją aktywność i dość medialne środowisko, w którym się obracał,a które zawsze stanowili kibice Legii Warszawa, szybko stał się rozpoznawalny w całym kraju - przez jednych postrzegany jako patriota i symbol romantycznego buntu przeciwko złej i niesprawiedliwej władzy, a przez drugich jako zwykły chuligan, dorabiający sobie ideologię do odpalania rac i okładania się po buziach z innymi kibicami.
 
    Za rzucenie wyzwania władzy spotkała go jednak surowa kara: najpierw w prowokacyjny sposób został zatrzymany 1 sierpnia 2011 roku, wśród setek kibiców wracających z uroczystości na Kopcu Powstania Warszawskiego, w związku z pobiciem i okradzeniem kibica Polonii (ostatecznie przyznał się do winy), a potem, już w maju tego roku, został kolejny raz zatrzymany i osadzony w areszcie na podstawie wątpliwych i niejasnych zeznań świadka koronnego, w ramach większej akcji wymierzonej w chuliganów Legii przed Mistrzostwami Europy.
 
    Do dnia dzisiejszego, już piąty miesiąc przebywa w areszcie bez żadnego wyroku, a jego adwokatowi Krzysztofowi Wąsowskiemu odmówiono dostępu do akt sprawy, a nawet podania informacji, w którym areszcie przebywa jego klient! Sprawie bacznie przyglądają się Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Fundacja Badań nad Prawem, zainteresowała się nią także Amnesty International.
 
    Abstrahując już od tego, że kibice z Żylety oczywiście do aniołków nie należą i zdarzały im się wybryki, które doprawdy ciężko usprawiedliwić w jakikolwiek sposób, ale akurat w przypadku incydentów na meczu derbowym, które były „inspiracją” do napisania niniejszego tekstu, żaden rozsądny człowiek po prostu nie może przejść do porządku dziennego nad zachowaniem ochrony, które jak się wydaje, było zorientowane albo na celowe sprowokowanie starcia albo na demonstrację siły i złamanie ducha trybuny przez zajęcie jej bez żadnego oporu ze strony kibiców, co do tej pory wydawało się nie do pomyślenia.
 
    Przypomnijmy, że podczas meczu, kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy, na trybunę najbardziej fanatycznych kibiców wkroczyli uzbrojeni w gaz ochroniarze, z zadaniem udrożnienia przejść ewakuacyjnych (!). Już sama przyczyna podejmowania tak ryzykownych działań, podczas takiego meczu, przy takich, a nie innych nastrojach kibiców, nastawionych konfrontacyjnie w związku z kolejnymi groźbami wojewody mazowieckiego, brzmi całkiem absurdalnie. Niefortunnie dla służb ochrony, niezrozumiała i odczytana przez rozentuzjazmowany tłum jako agresja na własne terytorium akcja spotkała się niemal z natychmiastową reakcją - ochroniarze zostali wypchnięci z trybuny, a po zakończeniu pierwszej części gry zaatakowani z użyciem wszelkiej ruchomej stadionowej infrastruktury i zmuszeni do ucieczki pod bramy stadionu. Krewkich kibiców uspokoiło dopiero wkroczenie na teren imprezy masowej setek policjantów w pełnym rynsztunku, uzbrojonych w broń gładkolufową. Jeszcze przed tymi incydentami podczas pierwszej połowy na Żylecie pojawiła się spora ilość odpalonych rac, a podczas drugiej połowy, już po wydarzeniach z przerwy, dokonano spalenia zdobycznych szalików i koszulek z emblematami Polonii, w wyniku czego ogniem zajęło się kilka krzesełek tworząc na trybunie niewielki pożar.
 
    Do najbardziej popularnych mediów tradycyjnie przebiły się jedynie informacje o kolejnych burdach pseudokibiców, wywołujące kolejne głosy oburzenia dyżurnych specjalistów od wszystkiego. Tymczasem sami kibice, oprócz niezrozumiałego dla nich wtargnięcia ochroniarzy do młyna, mieli również duże zastrzeżenia do bardzo powolnego wpuszczania ich na trybunę, które wynikało z absurdalnie szczegółowych i rygorystycznych kontroli, i powodowało niebezpieczny dla życia i zdrowia ścisk przy wejściu oraz w wielu przypadkach mocno spóźnione dotarcie na mecz (ostatni w kolejce kibice wchodzili na stadion pod koniec pierwszej połowy).
    Jak się wydaje, dantejskie sceny przed wejściem na Żyletę (omdlenia w tłumie z powodu ogromnego tłoku, prowokacyjne zachowanie ochrony i policji), również mogły wpłynąć na zaognienie sytuacji i eskalację przemocy, której wybuch nastąpił w przerwie meczu.
 
    W kontekście opisanych przedmeczowych wydarzeń i skandalicznych warunków wpuszczania kibiców na Żyletę, wysyłanie w trakcie meczu, kilka minut przed przerwą, uzbrojonych ochroniarzy w sam środek najbardziej fanatycznej trybuny z zadaniem udrożnienia przejść ewakuacyjnych (!), przy jednoczesnym deklarowaniu przy każdej nadarzającej się okazji przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na obiekcie, chęci, aby stadion Legii był bezpieczny i wolny od przemocy, to już chyba nie tylko hipokryzja, ale taka postawa wydaje się mieć jakieś schizofreniczne podłoże, o ile (co wydaje się dość prawdopodobne) działania podjęte podczas meczu derbowego nie wynikały po prostu z wyrachowanego dążenia do sprowokowania starcia lub demonstracji własnej siły.
 
    Jeżeli jednak takie zamierzenia były, to tym razem kompletnie spaliły na panewce, ponieważ kibice zupełnie nie przestraszyli się zapowiadanych kar i to oni demonstracyjnie pokazali, kto rządzi na Żylecie. Polityka wojewody i nowego komendanta stołecznego, pod nieoficjalnym tytułem „zero tolerancji na trybunach” poniosła (przynajmniej na razie) spektakularną porażkę, z powodu medialności sprawy przekładającą się również w pewnym sensie na porażkę wizerunkową obydwu funkcjonariuszy. Nie spodziewając się chyba tak jawnie rzuconej przez kibiców rękawicy, wojewoda zamilkł na jakiś czas i dopiero 1 października (mecz z Polonią odbył się 21 września) ogłosił swoją decyzję o zamknięciu dolnej części Żylety na kolejny mecz z Wisłą Kraków (decyzja została podtrzymana na kolejny mecz z Piastem Gliwice). Uzasadniał to odbytymi konsultacjami z klubem i z policją, z których wynikało, że problemy sprawiają głównie fani z dolnej części trybuny, osobliwie ci, którzy na mecze wchodzą na podstawie biletów jednorazowych, a nie karnetów (osoby posiadające karnety mogły obejrzeć spotkanie z Wisłą). Szybko zareagowali również kibice, ogłaszając bojkot meczów na Łazienkowskiej aż do odwołania.
 
    Obecnie, jak się wydaje, sytuacja jest bardzo napięta i przedstawia się następująco:
 
    Pragnąc upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu (udobruchać władzę i pozbyć się problemu kar pieniężnych, nakładanych głównie z powodu pirotechniki odpalanej na trybunach) zarząd Legii, przy pomocy klubowych zakazów stadionowych nakładanych masowo po wydarzeniach na meczu z Polonią najwyraźniej dąży do fizycznej eliminacji niepokornych kibiców ze stadionu.
 
    W przypadku stadionowego makrokosmosu takie działania przywodzą jednak na myśl metody totalitarne (nie tylko z powodów lingwistycznych), szczególnie, że uzasadnienia niektórych zakazów wyglądają, delikatnie mówiąc, mocno kontrowersyjnie: jako czyny podlegające surowym karom są wymieniane takie przewinienia jak odliczanie do odpalenia rac na Żylecie, czy podawanie ponad głowami transparentów, pod którymi następnie chronili się w celu uniemożliwienia identyfikacji kibice odpalający pirotechnikę. Na portalach kibiców Legii krąży informacja, jakoby za to ostatnie przewinienie, maksymalnym, dwuletnim zakazem stadionowym byli karani nawet 13-letni chłopcy, co już zakrawa na lekką paranoję (podobnych przypadków jest więcej), ale jednocześnie sugeruje, że władze klubu czując wsparcie władz samorządowych i przychylność władzy na poziomie krajowym, postanowiły działać na granicy prawa, a nawet niezgodnie z nim, za to zgodnie z zasadą, że cel, a więc pozbycie się „kiboli” ze stadionu, uświęca środki.
 
    Kibice dostają również wezwania na komendy w charakterze podejrzanych o popełnienie wykroczenia, polegającego na zajęciu nie swojego miejsca na Żylecie, chociaż ta kwestia również była przedmiotem ustaleń między kibicami i klubem, a przyzwolenie na swobodne zajmowanie miejsc jest właściwie wszędzie normą, jeżeli chodzi o trybuny, na których zasiadają najbardziej zaangażowani w doping kibice.
 
    Jednym z bardziej bulwersujących przypadków samowolnego „ukarania” kibiców przez stróżów prawa były wczesnoporanne wizyty w wielu warszawskich domach następnego dnia po meczu z Polonią i zatrzymania kibiców za tak błahe i mogące być wieloznacznie interpretowane naruszenia ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, jak niepodporządkowanie się poleceniom służb porządkowych (notabene m. in. z tego powodu wielu ekspertów nazywa tą ustawę bublem prawnym, jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie, który powstał tylko dlatego, że było na niego „społeczne zapotrzebowanie”). Z tej właśnie przyczyny, w opisany wyżej sposób, została zatrzymana Katarzyna Ceran, narzeczona przebywającego w areszcie „Starucha”, co nosi wszelkie znamiona próby zastraszenia jego bliskich i całego środowiska kibiców, poprzez pokazanie, że na każdego „stawiającego się” władzy znajdzie się jakiś paragraf.
 
    Sąd, przed którego oblicze została doprowadzona podejrzana, określił zatrzymanie mianem „bezzasadnego”, a komentujący sprawę znawca prawa karnego, prof. Piotr Kruszyński, wytknął, że nie zostały wypełnione podstawowe przesłanki do zastosowania tzw. trybu przyśpieszonego (czyli ujęcie na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa) dodając, że „wyciąganie kogoś o 6 rano z domu, bo podejrzany jest o nie zajęcie krzesełka, to jakaś paranoja”.
 
    W sytuacji tak drastycznych i często nie znajdujących oparcia w obowiązującym prawie represji, dodatkowo z przekonaniem o kiepskiej sytuacji finansowej klubu, zależnego z kolei od również przeżywającego kłopoty finansowe głównego sponsora, czyli koncernu ITI, kibice rozpoczęli bojkot meczów na własnym stadionie, licząc na zadanie skutecznego ciosu w newralgiczne miejsce oponenta, czyli klubową kasę. W jednym z oświadczeń zwracają również uwagę, że „wobec wydarzeń z ostatniego czasu, czyli pisząc wprost – prześladowań środowisk kibiców przez organy ścigania, pojawianie się w okolicach stadionu oraz legijnych pubów w dniu meczu może wiązać się z narażeniem na policyjne prowokacje”.
 
    Zorganizowaną absencję na meczach motywują więc również obawą o własne bezpieczeństwo i wolność, która w ich mniemaniu może być zagrożona przez działającą na polityczne zlecenie policję. Opisane wyżej przypadki utrudniania życia, nękania (nie są rzadkością policyjne wizyty w miejscach pracy najbardziej zaangażowanych kibiców) czy nawet stosowania działań zupełnie bezprawnych wobec środowisk kibicowskich, sugerują, że te obawy nie są całkowicie bezpodstawne.
 
    Zanosi się więc na kolejną długą wojnę na wyniszczenie, pomiędzy Żyletą i zarządem klubu. Sytuacja w wielu aspektach jest inna niż poprzednio. Tym razem to władza państwowa, najprawdopodobniej w akcie zemsty za aktywność polityczną kibiców, pod mniej lub bardziej wyszukanymi pretekstami, sprowokowała otwarty konflikt, ale klub, pozostawiając inicjatywę urzędnikom i policji, również pragnie wykorzystać okazję do pozbycia się uciążliwych bywalców stadionu przy Łazienkowskiej, z którymi nigdy nie było mu po drodze.
 
    Niestety, nawet najbardziej przychylny kibicom komentarz nie może pominąć rekordowych kar, jakie płacą za zachowania swoich fanów władze Legii (łączna suma kar w tym sezonie zbliża się do miliona złotych, a mamy dopiero październik) i to w sytuacji kiedy konieczne stają się maksymalne oszczędności. Inną kwestią jest to, że jeżeli spojrzeć na wybryki kibiców, za które była karana Legia, w szerszym kontekście ewolucji kibicowania w Polsce po roku 1989,to nie są one szczególnie drastyczne (głównie chodzi o odpalanie pirotechniki) i w porównaniu z tym, co działo się na stadionach w latach 90. i na samym początku XXI wieku, wydają się dziecinnymi igraszkami. Statystyki dotyczące bezpieczeństwa wyraźnie wskazują na znaczny spadek chuligańskich incydentów na meczach piłkarskich. W dużej mierze, jak się wydaje, nieproporcjonalnie wysokie kary są więc raczej ceną za swoiście pojmowaną i manifestowaną przez kibiców niezależność i autonomię, a także niepoprawność polityczną, niż konsekwencjami stricte chuligańskich wybryków. W grę wchodzi również niestety notoryczne działanie w warunkach recydywy.

    Kibice także przystępują do kolejnej odsłony konfliktu z nieco inną mentalnością i przygotowaniem, niż za pierwszym razem. Wtedy był niepokój przed niewiadomym, poczucie frustracji i bezsilności w starciu z potężną korporacyjną machiną i wpływami politycznymi zawiadujących nią osób. Jednak podczas protestu, co podkreślali nawet nieprzychylni kibicom publicyści, fanatycy Legii zwarli swoje szeregi, a osobnicy niepewni zostali automatycznie wypchnięci poza nawias wspólnoty, która stała się właściwie jednym organizmem społecznym, rządzonym autokratycznie przez liderów środowiska i przez to skuteczniejszym w swoich działaniach i posunięciach. Jak się na dłuższą metę okazało, taktyka determinacji i godnego podziwu uporu okazała się skuteczna, o czym świadczyło porozumienie, którego treść czyniła zadość właściwie wszystkim postulatom kibiców (od powrotu do starego herbu Legii do zasad organizacji dopingu i opraw na Łazienkowskiej).
 
    Konsolidacja i siła Żylety była widoczna praktycznie przy okazji każdego meczu na nowym stadionie, nawet w wymiarze czysto wizualnym – kilka tysięcy ubranych w jednolite, białe koszulki kibiców zdecydowanie dominowało na stadionie, nadając niejednokrotnie ton przebiegowi piłkarskiego „spektaklu”, swoją jednością dodatkowo potęgując atomizację kibiców na pozostałych trybunach i wrażenie ich rozproszenia i bierności. Teraz zaprawienie w „boju” podczas starego konfliktu i radykalizacja kibicowskich nastrojów, połączone ze zwykłą młodym ludziom kreatywnością i fantazją, na pewno uczyni z nich niewygodnego przeciwnika dla idącego na współpracę z władzą zarządu klubu.
 
    Po zakończeniu poprzedniego konfliktu podpisaniem porozumienia, w środowisku kibiców Legii pozostał jednak powszechny niedosyt, że „dżihad” nie został dokończony, a wróg usunięty na zawsze ze stadionu, będącego dla wielu drugim domem. W nastawionym na pragmatyzm społeczeństwie może się to wydawać nawet szokujące, ale wielu kibiców traktowało to jako stłumioną z uwagi na wyższą konieczność ujmę na honorze, spowodowaną niedotrzymaniem uroczyście danego i wielokrotnie przypominanego słowa walki z okupantem, aż do ostatecznego zwycięstwa i pozbycia się go z klubu, jaki znali i kochali. Nadarza się więc znowu okazja aby ową plamę na honorze zmazać i walczyć o klub działający maksymalnie zgodnie z zasadami, którymi w życiu kierują się kibice. Niemożliwe nie istnieje, a historia pokazuje, że rzeczywiście zdarza się, że siła miłości pokonuje siłę pieniądza.
 
    Nie zamierzam kończyć tego artykułu banalnymi mądrościami w rodzaju tych, że konflikt najbardziej szkodzi piłkarzom i nikt na nim nie zyska, a wszyscy stracą, chociaż jak każde banały, w ostatecznym rozrachunku prawdopodobnie te również okażą się prawdziwe. Zachęcam jedynie zainteresowanych do zgłębienia tego sporu, który w wymiarze lokalnym, jak w soczewce, chociaż niekoniecznie w oczywisty sposób, skupia konflikty, absurdy i niebezpieczeństwa współczesnego nowoczesnego społeczeństwa i czasów, w których przyszło nam żyć, a także do ewentualnego opowiedzenia się po jednej ze stron barykady albo zdystansowania się od opisanych tu rzeczy, bez nie popartych żadnym myśleniem, a będących jedynie odreagowaniem osobistych frustracji, stadnych okrzyków oburzenia, agresji i miotania gróźb, któremu ton nadają dyżurne autorytety, skompromitowani i stronniczy, a uchodzący za „niezależnych” dziennikarze i specjaliści od wizerunku medialnego.
 
Słuchajmy ludzi, a nie przekaźników, patrzmy w oczy, a nie w odbiorniki.
 
Jarosław Wolski
 
rebelya.pl
 

 

 

KOMENTARZE

  • Kibicujemy kibolom przeciwko władzy.
    To jasne.

    Każdy ma dość tego ''państwa'' i mafii lewackiej.
  • circ 31.10.2012 18:27:10
    "Kibicujemy kibolom przeciwko władzy."
    Nie inaczej. To jedyna realna siła w dzisiejszej Polsce. Poza tym kibicowska ulica dobrze wychowuje małolatów na twardych Polaków, którzy żyją według wartości i walczą z lewacką propagandą (poza Polonią Warszawa).
    W dzisiejszych czasach to ulica zastępuje państwo i wychowuje. Robi to w swoich stylu i trzeba to uszanować.
  • @
    ...no to, jednoczmy się ...kibole, mohery,katole...pomyślmy jak zrobić mały sabotaż ...tusiu kiedyś nawoływał do zbiorowego nieposłuszeństwa...przypomnijmy mu jego propozycje..
    http://trybeus.nowyekran.pl/post/78483,nie-bijmy-piany-jednoczmy-sie
    ...pozdrawiam niepoprawnie...
  • Czy liderzy grup kibicowskich są Polakami?
    Czy czują i myślą po polsku?
    Wiele razy się zastanawiałem nad mechanizmem brania udziału w wielkich wydarzeniach sportowych i wyrażania jakichś pomysłów, prezentowania sektorówek - czyli wielkich bannerów, wznoszenia okrzyków etc. Imponuje mi to i jestem pełen podziwu, ale sporo w tym niedopowiedzenia i niejasności. Pamiętam, że w programie Lisa dla fałszywego zilustrowania jak brzydcy i źli są narodowcy - Pan Redaktor zaprezentował ważne historyczne materialy TELEWIZJI NARODOWEJ z Kazimierzem Świtoniem, Janem Kobylańskim i przeplótł je z filmami pokazującymi kibiców skandujacymi "śmierć garbatym nosom". Miało to na celu pokazanie nas jako dzikich antysemitów. I pokazalo. Kto glupi ten uwierzył Lisowi Tomaszowi.
    Czy ludzie spontanicznie (albo i nie spontanicznie?) skandujący na stadionie hasło anty-garbatonosowe wiedzieli, że ich wizerunek zostanie przez Lisa użyty żeby przysrać polskim patriotom? Kto te okrzyki zainicjował? Nazwisko?
  • @
    Czyli część dalsza epopei pod tytułem "Warszawski Dżihad i Kosher Nostra"
  • @frasobliwy 19:07:57
    Masz rację, Kibice to obecnie jedyna tak siła w Polsce. Związki zawodowe, szczególnie Solidarnośc, do dzisiaj nie wie co się stało, nadal walczy o płace a nie o Polskę. Żeby jeszcze Kibice nie tłukli się bezsensownie między sobą, powinni uważac na prowokacje, bo z całą pewnością takie są. Łatwo jest się przebrac w kolory jakiegoś klubu i natłuc innym żeby zrobic zamęt. Kibice powinni sami znaleźc sposób na prowokacje, przede wszystkim nie odpowiadac kontratakiem a wręcz przeciwnie sami pilnowac i wyłapywac agresorów w swoich koszulach, wtedy sie okaże czy to rzeczywiście jest kibic czy ktoś podstwiony.
  • @circ 18:27:10
    Popieram! A 11 11 powinni się zjednoczyć, pozostawić szaliki klubowe, które dziela w domu i pod biało-czerwoną wspólnie pokazać swoją siłę.
  • Żydzi na pikniku oglądają mordowanych Palestyńczyków
    http://www.youtube.com/watch?v=qNYiir23qt8&feature=g-u-u
  • @Piotr Mazurek 22:01:43
    BARDZO DOBRY POMYSŁ!... Masz rację Kibice powinni chodzic na mecze w jednolitych biało-czerownych kolorach i wtedy skończą się bitwy pomiedzy kibicami.
  • Kibole nieuwikłani w układy i spontaniczni
    są w zasadzie jedynym naturalnym i zdrowym odruchem społecznym w bolandii. w tych sqrviałych czasach widać wyraźnie że partie wyalienowały się i wiszą pod choinkami korporacji :(((
    a merkantylizm tzw. instytucji zaufania publicznego... ba! nawet wyrachowanie samego Kościoła wprawia nas regularnie w osłupienie ;)))
  • @Eugeniusz Sendecki 21:36:49
    Obywatel Sendecki niczym czlonek Gestapo albo KGB chcialby aby wydac kogos winnego. I za co. Za parchow co niszcza Polske?. Co niczym pijawki doja miernoty i tucza sie krwia narodu. Ci Zydzi co wiernie sluza panstwu i jak trzeba pelnia obywatelskie obowiazki nie sa wyzywani i przesladowani. Oni chca azeby smiecie nie toczyly sie Polska. Czy to Parch czy jakas gnida polska. A to ze gnidy jakie sa Lisy, Zakowskie, Paradowskie, Kuczenskie itp czepiaja sie. To nie jest wazne. Gnida zawsze bedzie gnida. Nawet jak przenicuje sie to pozostanie gnida. A nazwanie antysemtow juz w obecnym czsie. Jest raczej komplementem swiadczacym o poziomie umyslowym. I odrozniajacym od baranow. Ktorych mozna urobic na kazda modle.
  • @capitanemo 03:15:55
    Co innego jest urządzić madrą i dowcipną mega-oprawę stadionową - tak jak banner nawiązujacy do jihadu, a co innego wykrzykiwać "śmierć garbatym nosom". Pierwszy pomysł jest medialnie korzystny dla polskiej strony, a drugi - niekorzystny i niebezpieczny. Mi zaszkodził. Tutaj kibice się wylożyli. Albo zostali sprowokowani specjalnie.
    Pozostaje pytanie - czy sami kibice monitorują kto ich inspiruje i podsuwa tematy? Czy kibice systematycznie filmują swoje akcje? Własna kamera na imprezie masowej to dzisiaj podstawa.
  • @Czarny Borys 23:24:49
    No wlasnie - jakim to prawem mojzeszowi maja patent na obrazanie nas, Polaków?
    Ponizej logo izraelskiego klubu pilkarskiego Hapoel Tel Aviv - tak wlasnie tam uprzednio przywitano legionistów:
    http://legionisci.com/photos12j/12hapoel2PK_f16.jpg
  • @Eugeniusz Sendecki 21:36:49
    Kibice to grupa, która ma gdzieś co inni o nich mówią i nie robi nic bo tak wypada czy nie powstrzymuje się przed czymś co jest niepoprawne.

    Żydami nazywani są kibice klubów, które na początkach ich historii miały powiązania z żydami.
    W Polsce mówi sie ze klubami "Żydowskimi" są : Widzew (chyba najbardziej), troche mniej ŁKS, Cracovia (Jude Gang) a w Warszawie Polonia, której stadion graniczył z gettem i zalozycielami, i w duzej czesci graczami byli Zydzi. tyle mi wiadomo o Polsce.
    Przed wojną były w Polsce prawdziwe żydowskie kluby - Maccabi Wilno, Hasmonea Lwów, a teraz to jest tylko dorabianie ideologii.

    Wyzywanie przeciwnika od żydów ma po prostu na celu obrażanie kibiców obcej drużyny, a nie samych żydów, gdyż takowych nie ma w Polskiej piłce lub są to jednostki.

    Poza tym co się pan przejmuje jakimiś programami propagandowymi. Przecież na zawał od tego można zejść jak się będzie każdą opinię wroga przyjmowało. Kibice mają gdzieś ich wizerunek. Jak pomagają innym to nie dla poklasku i wizerunku ale dla chęci pomocy. Tego nikt nie zmieni.
  • @Jan Paweł 21:39:40
    Myślę, że to "bezsensowne" bicie się między sobą gdy głębiej na nie spojrzymy jest bardzo sensowne. Dzięki temu kibice są tak wojowniczy i bezpardonowi. Wspólna konfrontacja mobilizuje ich ciągle do udoskonalania się.
    Kibice jednak pokazują ciągle, że jeśli chodzi o wyższe cele potrafią się zjednoczyć (przykład Marszu Niepodległości lub inne nacjonalistyczne manifestacje, śmierć papieża gdzie Cracovia i Wisła razem potrafiły go pożegnać).

    Jeszcze raz powtarzam kibice mają gdzieś prowokacje. Oni nie przejmują się swoim wizerunkiem i jeśli trzeba walczą o swoje. Nie kalkulują czy tak wypada czy nie. Są zasady, których bronią. Tutaj nie ma miejsce na myślenie czy coś im zaszkodzi czy nie. Jeśli by tak myśleli już dawno nie było by u nas ruchu kibicowskiego, bo by po prostu został skutecznie rozbity przez władzę.
    Nie ma co szukać wad tam gdzie ich potencjalnie nie ma.
  • @vendaval 05:56:12
    Dobrze, że o tym przypomniałeś. Żydzi dali wyraźny przekaz dla Polaków.
    To z mecz Hapoel Tel Awiw - Legia Warszawa.
  • @Jan Paweł 21:39:40
    Czy ty byłeś w Izraelu, jak Solidarność brała udział w Marszu , w Warszawie??? Najpierw zdobądż wiedzę a potem pisz, bo inaczej się ośmieszasz, jakbyś miał 15 lat!!!
  • Spostrzeżena
    Gdyby 2 lata temu opcja radykalna(która nie chciała się układać w żaden sposób z iti) wygrała to do tej pory na Ł3 byłoby zupełnie inaczej. Niestety wygrały pieniądze(sklep prowadzony przez kibiców w którym ubiera się większość kiboli ruszył pełną parą- a poprzez sprzedaż bluz,koszulek,czapek,kurtek...generuje gigantyczne sumy,najpopularniejsza bluza 160pln) i mamy to co mamy i trzeba zaczynać niejako wszystko od początku....

    Iti będzie robiło wszystko żeby mydlić ludziom oczy i żeby stadion nie świecił pustkami to zaprasza dzieci z podstawówek( na meczu z Wisłą było ok 2500 a na meczu z Piastem ok 4000tyś dzieciaków) a i trybuna zachodnia(tam gdzie są najdroższe bilety i podwyższony standard siedzisk) była na ostatnim meczu pełniejsza. i można napisać że mecz z Piastem obejrzało 15 tysięcy ludzi, to ładnie wygląda dla laika ale jak odejmiemy ok.6000tyś(dzieciaki+"vipy")ludzi zaproszonych którzy NIE zapłacili za bilety to już tak kolorowo nie wygląda.....a trzeba pamiętać że ludzie cały czas zwracają karnety co też znacząco uszczupla stan kasy iti....

    Zasmuciła mnie informacja że Wiara Lecha nie może/nie mogła dogadać się z przewoźnikiem w sprawie pociągu na Marsz Niepodległości- piszę to jako Legionista...

    Do Eugeniusz Sądeckiego

    Panie Eugeniuszu proszę nie używać słowa banner w odniesieniu do sektorówek i flag prezentowanych na trybunach. Wszyscy szanujący się kibice i ultrasi przygotowują we własnym zakresie flagi i elementy opraw z WYŁĄCZENIEM bannerów jako takich. Użycie słowa banner w stosunku do sektorówki,flagi jest nie na miejscu.
  • @Grzesiek 12:09:02
    Oczywiście do p.Eugeniusza Sendeckiego. Przepraszam za literówkę.
  • @Grzesiek 12:09:02
    Nie ma sprawy. Przepraszam. Sektorówka.
    A teraz niech mi Pan powie, czy sektorówkę z napisem "Jihad Legia", "Michnik przeproś za ojca i brata" - polscy kibice na stadion wnieśli byli bez wiedzy i zgody PZPN, organizatora meczu i policji? Czy był tak jakiś element oszukaństwa dla dobra sprawy polskiej, czy pełna zgoda, wiedza i porozumienie? Ile taka sektorówka kosztuje, czy da się ją wnieść w jednym kawałku owiniętą wokół tułowia pod koszulką i rozwinąć na sektorze? A może wnoszone są w kawałkach i zszywane (spinane) na miejscu (w sektorze)?
    Zapewniam, że nie jestem z policji, ani z innej służby, lecz jedynie z polskich drużyn strzeleckich Generała Grudniewskiego. Chciałbym mieć te wiedzę dla celów organizacyjnych.
    Będę wdzięczny za szczerość.
  • @Eugeniusz Sendecki 12:36:59
    Niestety wszystkiego Panu nie napiszę bo:

    Po 1-wszystkiego nie wiem, po 2- jak Pan sam wie ,NE czytają różne osoby i nie chciałbym tu pisać publicznie nawet o tym o czym wiem,proszę to zrozumieć,a po 3-może kiedyś będzie okazja porozmawiać osobiście lub część przekazać. Mamy wspólnego znajomego. Jest tu na NE.
  • @Grzesiek 13:19:56
    Panie Grzegorzu. Proszę się odezwać na komórkę 601 787 407. Chętnie pogadam, oczywiście zdajac sobie sprawę - że przez komórkę nie mozna o wszystkim, bo wszystko podsuchują i nagrywają. :)
    Co do moich planów spotkania - to proponuję przy pomniku Dmowskiego w godzinach od 08:00 dn. 10-go listopada 2012 do 22:00 11-go listopada 2012. Mocno sugeruję, aby Pan uruchomił mądrych polskich kibiców do wsparcia mnie i urządzenia przy Dmowskim fajnego miejsca spotkania w ten Weekend Niepodległości. W planach mam poczęstunek gorącą herbatą i kawą, wieprzową kiełbasa i kaszanką z pieczywem, wypowiedzi znaczących ludzi via internet, wykład wiedzy narodowo-demokratycznej, pilnowanie pomnika, żeby nam go lewacy nie zanieczyścili etc.
    Na koniec, wieczorem 11-go listopada będzie poczęstunek pieczonym prosiakiem nadzianym kaszą gryczaną. Zapowiada się smakowita polska impreza. :)
  • @Eugeniusz Sendecki 15:19:02
    Numer telefonu zapisuję. Jeszcze nie wiem jak będzie z moją obecnością 11.11 jestem po mocnym złamaniu nogi(nie mogę jej obciążać za bardzo) i poruszam się o kulach...może się coś zmieni....
  • Zawsze i wszedzie tusk j.....y bedzie ! ! !
    POLSKA KIBOLOWSKA ROZ...... TE NIErzadna SZOPKE ... DONALD MATOLE TWOJ RZAD OBALA KIBOLE ! ! ! Punkt 11.11.12...To poczatek ich konca.
  • Z ryjami w korycie !
    Partia rządząca , od dawna kombinuje jak pozbyć się ostatniej przeszkody do przejęcia WŁADZY ABSOLUTNEJ ... od gór do morza ?
    Nawet rzucenie w kibolstwo, "brygadami tygrysa" na niewiele się zdało !
    Próby siłowego rozwiązania "problemu" jedynie przysparzają dodatkowych problemów i umacniania kibolstwa w narodzie .
    Zamykanie stadionów też nie rozwiązuje problemu a wręcz przeciwnie ....na "komitety" wqurwione szwadrony ruszyć mogą ! I tu na pomoc zbrojnych bojówek nadwornych SIEPACZY liczyć raczej nie można , duże to to , silne to to ale organizacyjnie to nędzne to to !

    Czy problem można rozwiązać ?
    OCZYWIŚCIE !
    Ale do tego potrzeba jednego ...logicznego myślenia tych co z ryjami w korycie siedzą ....ale zajęci obżeraniem / tuczeniem się o Bożym świecie zapomnieli !
  • @Autor
    Wielka piatka Panie Frasobliwy za notke i postawe w postach.
    Kibicom zycze kontynuacji, jeszcze doskonalszej organizacji (podziemnej) i akcji ktore porwa Narod.
    Wszyscy Won!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY