Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
39 postów 598 komentarzy

Terra Poloniae

frasobliwy - DEUS HONOR PATRIA Semper Paratus Semper Fidelis pro patria Polonia

Koniec Legendy Piłsudskiego!!!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Cud nad Wisłą w świetle historii, czyli jak Józef Piłsudski zniszczył bohatera Polski gen. Tadeusza Jordana Rozwadowskiego

 

 

„(…) Wyraźnie odmienne od Piłsudskiego i zupełnie optymistyczne stanowisko zajął tylko gen. Rozwadowski (…) Rozwadowskiego spotkałem w Spa. Tutaj już rozwinął on przede mną pogląd na możliwość bronienia się bez względu na czynniki zewnętrzne takie, jak rozejm lub obca pomoc.” Władysław Grabski

Po wyjeździe Grabskiego ze Spa, gen. Rozwadowski został zaproszony przez Marszałka Focha, gdzie został poinformowany przez marszałka, że alianci zażądali od Naczelnika Państwa mianowania gen. Rozwadowskiego szefem Sztabu Generalnego. Tak kończy się w dniu 18 lipa 1920 roku dla gen. Rozwadowskiego służba Szefa Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. Gen. Weygand, szef sztabu marszałka Focha tak pisał o Rozwadowskim:

„(…) wywierał ogromny, wręcz sugestionujący wpływ na najwyższe wojskowe strefy francuskie, pozyskał je dla sprawy waszej. Powinniście to zapamiętać…”

Rola gen. Rozwadowskiego w odparciu inwazji bolszewickiej.

Po objęciu stanowiska szefa Sztabu Generalnego swoją postawą na nowym stanowisku, uśmiechem, gestem niezachwianym optymizmem budzi nadzieję i otuchę w tych co już ją stracili. Jego zachowanie miało znaczenie wobec depresji, jakiej uległ Naczelny Wódz.

W dniu 25 lipca przybywa do Warszawy Misja Ambasadorów Rady Najwyższej Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych. W jej składzie znajduje się również gen. Weygand, którego usiłowano postawić na czele kierownictwa akcją wojenną, podporządkowując mu szefa Sztabu Generalnego. Gen. Rozwadowski oświadcza, że z chwilą przyjęcia stanowiska szefa Sztabu przyjął na siebie również całą odpowiedzialność za proponowane i podejmowane decyzje, w związku z czym nie godzi się na ograniczanie jego uprawnień. Gen. Weygand, człowiek niezwykle skromny, postawiony przez polityków w niezręcznej sytuacji natychmiast zgadza się na funkcję doradcy gen. Rozwadowskiego.

27 lipca 1920 gen. Rozwadowski wydaje swój pierwszy rozkaz operacyjny. Dotyczy on organizacji Bitwy nad Bugiem, która była pierwszą akcją operacyjną na skrzydło i tyły wroga od czasu rozpoczęcia odwrotu Wojska Polskiego.

W czasie trwającej bitwy nad Bugiem w Warszawie toczą się dyskusje nad planem ewentualnego odwrotu nad Wisłę, by w oparciu o naturalną przeszkodę wydać bolszewikom decydującą bitwę. Francuski gen. Weygand proponuje, zgodnie zresztą z zasadami sztuki wojennej, skrócenie frontu i zgrupowanie wojsk na linii Wisła-San z jednoczesnym bardzo silnym ufortyfikowaniem rejonu Warszawy, by wykrwawić przeciwnika. Gen. Rozwadowski nie kwestionował rozbudowy rejonu Warszawy, nie zgodził się jednak z propozycją skrócenia frontu, gdyż skutkowało by to opuszczeniem Małopolski Wschodniej z tak wielkim trudem wywalczonej w 1919 r. Proponuje natomiast uderzenie na lewe skrzydło i tyły wojsk radzieckich związanych od czoła walkami na fortyfikacjach Warszawy i Modlina. Po kilkugodzinnej konferencji z Wodzem Naczelnym przychyla się do koncepcji gen. Rozwadowskiej. Skutkuje to opracowaniem dyrektywy operacyjnej bitwy warszawskiej „Rozkaz do przegrupowania nr 8358/III”

Rozkaz ten staje się jednak znany Tuchaczewskiemu, który zarządza przegrupowanie swych sił bardziej na północ. Gen. Rozwadowski widząc to zarządza zmiany operacyjne. W nocy z 8 na 9 sierpnia opracowuje swój słynny, historyczny „Rozkaz operacyjny specjalny nr 10000” z dnia 10 sierpnia 1920 roku, który przewiduje nie jedno- ale dwuskrzydłową akcję zaczepną.

Na tym rozkazie wymienieni dowódcy własnoręcznymi podpisami potwierdzali przyjęcie rozkazu. Wykaz ten zawiera również podpis Naczelnego Wodza. Tym samym Naczelny Wódz stał się osobą przyjmującą a nie wydającą rozkaz. Dowodzi to, że w krytycznym momencie operacji warszawskiej Piłsudski nie dowodził całością działań a jedynie jedną z jej faz kontrofensywy opartej na idei kanneńskiego manewru Hannibala.

Po wyjeździe Naczelnego Wodza z Warszawy 12 sierpnia 1920 roku, gen. Rozwadowski pełnił do 18 sierpnia de facto funkcję naczelnego wodza. Decydujące dla losów całej operacji warszawskiej wydarzenia rozegrały się w dniach 13-15 sierpnia. Dzięki genialnemu planowaniu i dowodzeniu gen. Rozwadowskiego, kampania odwrotna armii polskiej u bram Warszawy zamieniła się w pościg za wojskami nieprzyjaciela.

Zwycięstwo mogło być całkowite, gdyby grupa operacyjna gen. Latinika, która miała przeciąć drogi odwrotu, nie została w ostatniej chwili osłabiona przez Naczelnego Wodza.

W operacji warszawskiej 14 polskich dywizji rozbiło 30 dywizji radzieckich. W osobie gen. Rozwadowskiego, faktycznego sprawcy warszawskiej wiktorii, odżyły najwspanialsze tradycje oręża polskiego i polskiej myśli wojskowej. Stawia to gen. Rozwadowskiego w rzędzie z najwybitniejszymi polskimi wojskowymi na przestrzeni dziejów.

Tak pisał o tym francuski gen. Weygand

„(…) wspaniałe polskie zwycięstwo 1920 roku było polskim zwycięstwem, a działania wojenne prowadzili polscy generałowie wedle planu polskiego (…)”

„(…) zasługę zwycięstwa polskiego nad bolszewikami należy przypisać w pierwszym rzędzie niezrównanej ofiarności Narodu Polskiego i armii, geniuszowi militarnemu gen. Rozwadowskiego (…)”

 

Józef Piłsudski a operacja warszawska

Pod wpływem ponoszonych przez polskie wojska klęsk, Naczelny Wódz doznał wstrząsu psychicznego i uległ załamaniu. Ogarnęła go apatia, praktycznie przestał dowodzić. Gen. Weygand w dwa dni po przybyciu do Polski spotkał się z marszałkiem. W liście do marszałka Focha tak przedstawił swoje wrażenia z tego spotkania:

„(…) Piłsudski nie zrobił na mnie ani na chwilę wrażenia przywódcy, którego ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, który decyduje, rozkazuje i wymaga. (…) Nie ma kontroli, nie ma dyscypliny i nie ma kontaktu z żołnierzami”

W związku z niemocą i depresją, która owładnęła Naczelnego Wodza, szef Sztabu przejął faktyczne dowodzenie.

W dniu 12 sierpnia, gdy nieprzyjaciel dochodzi do Radzymina, marszałek Piłsudski złożył na ręce premiera Witosa dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Witos nie ogłosił jego dymisji, bojąc się, że wpłynie ona na fatalnie na nastroje i tak już ciężko doświadczonego narodu.

Tego samego dnia marszałek opuścił Warszawę udając się, jak informował, do dowództwa grupy uderzeniowej w Puławach.

„(…) wszyscy byli zdziwieni a ja pierwszy widząc, że wódz naczelny porzuca kierownictwo całości bitwy(…)” pisał gen. Weygand.

Lecz marszałek do Puław nie dojechał ani w tym, ani w następnym dniu. W Puławach znalazł się dopiero najprawdopodobniej w nocy z 14 na 15 sierpnia. Gdzie był i co w tym czasie robił marszałek Piłsudski?

Przebywał wówczas 220 km w linii prostej od Puław w miejscowości Bobowa położonej na południe od Tarnowa, u przyszłej żony i córek.

Dowodził on tylko ofensywą znad Wieprza, w dodatku spóźnioną do żądań gen. Rozwadowskiego o co najmniej 24h. Umożliwił przez to wydostanie się wojsk radzieckich z okrążenia, co pozwoliło im stawić opór nad Niemnem.

 

 

Po zakończonej wojnie gen. Rozwadowski o sławę i laury zwycięzcy nie zabiegał, własnej legendy nie tworzył. Miarą jego wielkości była skromność i lojalność wobec Polski. O swej roli w Bitwie Warszawskiej po raz pierwszy wypowiedział się w tajnym, pełnym goryczy i troski o przyszłość Polski liście do ministra Spraw Wojskowych gen. Żeligowskiego z dnia 28.04.1926 roku. Pisał tam:

„(…) Lecz dziś otwarcie wyrazić muszę żal głęboki do pana marszałka, że zamiast krzepić i wzmacniać, rozbija on jak ongiś w roku 1917 własne Legiony, również obecnie, mam nadzieję bezwiednie i armię narodową. (…) Dzieje się to jedynie z korzyścią dla wszelakich naszych wrogów, lecz ku wszelkiej szkodzie całej Rzeczpospolitej, a pan marszałek oraz jego otoczenie główną w tym winę ponoszą (…)”

 Po zamachu majowym gen. Rozwadowski został uwięziony na Antykolu w Wilnie, w więzieniu wojskowym przy ul. Dzikiej. Zmarł 18 października 1928 roku. Płk dr Bolesław Szarecki, który odbył konsylium z lekarzami badającymi zwłoki generała stwierdził jako więcej niż pewne otrucie, podobnie uważał słynny chirurg lwowski prof. Tadeusz Ostrowski, badający generała na krótko przed śmiercią.Zakaz przeprowadzenia sekcji zwłok jest bardzo mocną poszlaką w tym względzie.

W 1928 r. gen. Rozwadowski napisał referat nazwany "Testamentem wojskowym", w którym postulował utworzenie armii wysokiego pogotowia, doskonale wyposażonej w broń pancerną i lotnictwo, w obliczu najazdu ze strony Niemiec i Rosji.

 


 

 

 

Na podstawie pracy magisterskiej p.t. „Gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski” która została napisana przez Janusza Berdzika pod kierunkiem prof. dr. hab. Stanisława Nicieja w WSP, Opole, 1991 r.

 

KOMENTARZE

  • Niekończące się spory na temat autorstwa tego
    słynnego rozkazu 8358/3 z 6 sierpnia1920 roku są całkowicie nieistotne,to czy szczegóły zostały nakreślone przez Piłsudskiego ,Weyganda,czy Rozwadowskiego ,czy przez nich wszystkich,nie ma znaczenia.Każdy średnio kompetentny strateg zaznajomiony z warunkami wojowania na Kresach ,przyznałby że takie dyrektywy były pożądane...ZASADNICZA ,PODSTAWOWA decyzja wszakże nie dotyczyła tegoż rozkazu...zasadniczo chodziło o decyzję przegrupowania Wojsk w obliczu wroga ,wszak Rosjanie byli już na przedpolu Warszawy.I tutaj ta NAJWAŻNIEJSZA decyzja była tylko i wyłącznie w gestii NACZELNEGO WODZA ...i PIŁSUDSKI ją podjął !!! otworzyło to drogę do zwycięstwa w BITWIE WARSZAWSKIEJ...
  • @val 09:17:25
    "Rozkaz ten staje się jednak znany Tuchaczewskiemu, który zarządza przegrupowanie swych sił bardziej na północ. Gen. Rozwadowski widząc to zarządza zmiany operacyjne. W nocy z 8 na 9 sierpnia opracowuje swój słynny, historyczny „Rozkaz operacyjny specjalny nr 10000” z dnia 10 sierpnia 1920 roku, który przewiduje nie jedno- ale dwuskrzydłową akcję zaczepną."

    Nie rób z siebie ~val'a.
  • @korwinista 09:21:37
    nie zamierzam dyskutować z ,,nawiedzonymi"...PIŁSUDSKI był WODZEM NACZELNYM i już to wystarczy aby to z nim wiązać zwycięstwo...Rozwadowski był tylko jednym z generałów ..i tyle w temacie ,całkowita odpowiedzialnośĆ spoczywała na PIŁSUDSKIM...
  • @val 09:27:42
    Jakbym się podpisał ~kaczysta to nie byłbym nawiedzony? hehehehe
    Dalej robisz z siebie ~val'a.
  • @val 09:27:42
    ja,tam aj,tam - ŚP. Lech Kaczyński także był "wodzem naczelnym" i co? okazało się, że był jedynie tytularnie, a brak kwalifikacji nie pozwolił mu zabezpieczyć się przed możliwą pułapką :(((

    - i żeby nie było - ubolewam nad Zamachem w Smoleńsku tak jak Ewa Stankiewicz... a może i bardziej, bo żadne z moich rodzicieli nie było DYREKTOREM ZAKŁADU PRLu w 1968roku - SERIO!
  • @Autor
    Szkoda, ze piłsudczycy nie potrafią się zdobyć na odrobinę obiektywizmu
  • Temat ten badałem kilka lat temu.
    I to w miarę dokładnie.

    Na gen. Rozwadowskiego natknąłęm się chyba w roku 2005, zajrzawszy przypadkiem na forum młodych historyków.

    Byłem totalnie zaskoczony ich poglądami, opiniami i badaniami. Dlatego sporo czasu wówczas temu tematowi poświęciłem.

    No i pisałem na ten temat, również na NE.

    Niestety, Piłsudski był świadom tego, że większość polskiej armii (oficerów) znała prawdę.

    No i zemsćił się haniebnie na kilku generałach (w tym Rozwadowskim i Zagórskim).

    Rozwadowski był wierny Polsce do końca. Zgodnie z konstytucją walczył przeciw zamachowcom majowym.

    Zemsta Piłsudskiego była okropna.

    Cieszy mnie, że powstają prace dyplomowe na temat gen. Rozwadowskiego.

    Bo nawet film Hofmana "Bitwa warszawska 1920" pomija poza kilkoma kadrami zasługi gen. Rozwadowskiego.

    Przykre.

    Próba rozmów i dyskusji na temat zasług gen. Rozwadowskiego najczęściej kończy bełkotem "piłsudczyków".
  • @Skanderbeg 09:32:49
    jakie argumenty taki dyskutant...chciał ,,wiać" do Szwajcarii...OTO próbki merytorycznej dyskusji niejakiego skanderbega...a może od razu na księzyc na kogucie ??? jak twardowski ...??? ..co skanderbeg ??? jak pitolić to na całość
  • @Skanderbeg 09:34:33
    Witos jej nie przyjął...no cóż nie miał wyboru...zwyczajnie ROZWADOWSKI nie nadawał się na WODZA NACZELNEGO i WITOS to wiedział...a bez WODZA się nie dało...
  • @korwinista 10:24:39
    ja daję tobie tylko materiał ...ośmieszasz się SAM !!! gratulacje...
  • @Rebeliantka 12:24:06
    piłsudczycy nie mają powodu aby się przed kimkolwiek kajać...nawet jak rebeliantki usilnie nalegają...
  • @Akwedukt 12:32:17
    temat ten jest badany od czasu jak wydarzenia go wytworzyły...mimo iż kundelki pdsrywają jak mogą w każdym czasie to historycy oceniają je jednoznacznie...PIŁSUDSKI WÓDZ NACZELNY...
  • @val 13:51:01
    Stosujesz metody prosto z Czerskiej chloptasiu...Odpowiadaj na argumenty - ARGUMENTAMI, a nie slowotokiem bez znaczenia...Pilsudski podpisal,bo nic innego zrobic nie mogl...Dobrze,ze chociaz nie probowal robic z siebie wielkiego stratega, bo pewnie wypadki potoczylyby sie znacznie gorzej...Tak na marginesie.Nasza historia, nie tylko dotyczaca Bitwy Warszwskiej, ale w ogole, powinna byc napisana od nowa.Poniewaz w bardzo wielu sprawach, opiera sie na mitach, a nie na faktach.
  • @cziken1 14:24:26
    tak na mitach...CUD NAD WISŁĄ wymyśliły akurat środowiska endeckie aby za wszelką cenę ująć sławy PIŁSUDSKIEMU ...a potem hr.Zamojski ENDEK Z KRWI I KOSCI zaraz potem w PARYŻU odznaczył WEYGANDA za zwycięstwo w bitwie warszawskiej ,tak endecja robiła historię już wtedy zakłamaną ...koleś poczytaj najpierw trochę a dopiero zacznij merytorycznie przytaczać znane już od lat opinie historyków ...weż tylko jedną pozycję .PIOTR WANDYCZ .gen.Weygand. and the Battle of Warsaw, Journal of Central European Affairs 1960. tylko to na początek...abyś nie plótł więcej głupstw...
  • @val 14:38:01
    Odznaczyl za pomoc, a nie za JEGO zwyciestwo - to roznica.Tak tak, ja wiem, ze wszystko co "sanacja" robila i pisala, to byly same dobre , i szlachetne rzeczy....Idz poszukaj jeszcze innych autorow, ktorzy "kadzili Jozkowi i jego szkapie"...pelno ich, i na peczki...Problem polega na tym, ze fakty sa takie, ze to Rozwadowski odpowiada za glowny ksztalt operacji, i tego zaden OBIEKTYWNY historyk, ktory zna materialy zrodlowe - nie zaprzeczy.Koniec jaki spotkal Rozwadowskiego, tez nasuwaja mnostwo ciekawych spostrzezen...No, ale to przeciez "endecka" propaganda:))))
  • @Akwedukt 12:32:17
    "Próba rozmów i dyskusji na temat zasług gen. Rozwadowskiego najczęściej kończy bełkotem "piłsudczyków"."
    W dzisiejszych czasach skłonny bym był bardziej wskazać na pis-owców, którzy ideologicznie są do piłsudczyków podobni.

    1. Kult wodza. Umrze Jarek K. i na 100% się PiS rozleci
    2. Wyższość struktur państwowych nad samorządnością. PiS tutaj nie odstaje od innych partii i można powiedzieć w pewnym sensie jest spadkobiercą sanacji.
    3. Ewidentnie PiS broni Piłsudskiego obrzucając błotem narodowców z czym się spotkałem wcześniej. Moherowy wyzywał Dmowskiego od tchórzy, itp
  • @val 13:51:01
    Czy ty rozumiesz to co piszesz? Nikt nie odbiera Piłsudskiemu tytułu Wodza Naczelnego.
    W końcu jednak ukazane jest co on tak na prawdę robił kiedy był Wodzem Naczelnym.
  • @val 13:46:10
    Tutaj chodzi o efekt psychologiczny a nie to kto się nadawał a kto nie. Jeśli naród polski by dowiedział się, że Wódz Naczelny zdezerterował bo się załamał to i naród mógł by się załamać i stracić ducha.
  • @val 09:27:42
    Piłsudski był Wodzem Naczelnym i dlatego ma być wielbiony.
    Logika tak słaba jak ....
    W końcu historycy odkłamują co tak na prawdę robił Piłsudski.
    Nie dowodził on Bitwą Warszawką!!!
    Choć byś pisał jakie chcesz głupoty prawdy nie oszukasz.
  • @cziken1 15:47:48
    podałem ci literaturę ,gdzie masz całościowo naświetloną tak zwaną pomoc gen WEYGANDA jak to nazywasz...ale ty nadal swoje...i to już mi wystarczy i żegnam ...pozdrawiam...to nie miejsce gdzie wartoby dyskutować w powyższym temacie ...a domorośli historycy nie wyrośli jeszcze z krótkich majteczek...
  • @val 16:59:06
    Val tak się zastanawiam czytając twoje posty, czy ty w ogóle przeczytałeś to co napisałem. Widzę, że nie. Bo jak byś przeczytał to byś wiedział, że gen. Weygand pełnił rolę doradcy szefa Sztabu czyli gen. Rozwadowskiego. Pełnił tę funkcję wiernie mimo, iż nie zawsze zgadzał się z gen. Rozwadowskim.
  • Sanacja, jak Lenin wiecznie żywa!
    Lubię czytać prasę II RP. Lektura ta pozwala wniknąć w mentalność ówczesnych ludzi, poznać problemy które ich nurtowały i co najważniejsze dotknąć ideologii politycznej i sporów jakie z nią były związane.
    Wstydliwym faktem z czasów II RP jest kult jednostki, jakim otaczany był Piłsudski. Kult ten nabrał rozpędu dopiero po przewrocie Marszałka w 1926 r. Sanatorzy, cokolwiek by o nich nie powiedzieć szybko przystąpili do legalizacji uzurpacji jakiej się dopuścili drogą zamachu stanu. Kult Piłsudskiego przejawiał się w:
    -malowaniu jego portretów w pompatycznych pozach
    -bardzo częstych i długich wywiadów prasowych
    -publikacji dzieł i przemówień wodza
    -gloryfikacji faktycznych i zmyślonych zasług (głównie militarnych)
    -sesji fotograficznych
    -upowszechnianie panegirycznych publikacji i pieśni o wodzu (pardon komendancie)
    -obowiązkowe portrety wodza w szkołach i instytucjach publicznych
    -wódz w kwestiach politycznych, ekonomicznych czy politycznych ma ostatnie słowo
    -wreszcie pogrzebanie na Wawelu
    Dodatkiem do tego kultu była USTAWA O OCHRONIE CZCI z 7 IV 1936 r. Swoiste kuriozum i przykład zwyrodnienia polskiego prawa pod rządami piłsudczyków.
    Treść tejże ustawy brzmiała następująco:
    Art. 1 Pamięć czynu i zasługi JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO – Wskrzesiciela Niepodległości Ojczyzny i Wychowawcy Narodu – po wsze czasy należy do skarbnicy ducha narodowego i pozostaje pod szczególną ochroną prawa.
    Art. 2 Kto uwłacza Imieniu JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO, podlega karze więzienia do lat 5.
    Art. 3 Wykonanie niniejszej ustawy porucza się Ministrowi Sprawiedliwości.
    Art. 4 Ustawa niniejsza wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.

    Sanatorzy wraz z kultem wodza upowszechniali mit Polski jako mocarstwa. SILNI, ZWARCI, GOTOWI. NIE ODDAMY ANI GUZIKA. Propaganda ta była dość skuteczna i wiele osób w nią uwierzyło. Tym bardziej szokiem dla tychże było rozjechanie tegoż mocarstwa przez Niemców ciągu dwóch tygodni.

    No i trzeba przypomnieć też Zaleszczyki, jedno z ulubionych miejsc wypoczynku wodza. W propagandzie komunistycznej (głównie graficznej) chętnie podkreślano jak to tędy umykali przywódcy polskiego mocarstwa i resztki jego armii do Rumunii. Przypominam to rzecz jasna złośliwie.

    Piłsudczycy zasłużyli sobie na wielką nienawiść w polskim społeczeństwie. I słusznie. Mnie osobiście interesuje sprawa reformy rolnej którą piłsudczycy sabotowali ile mogli aż do wybuchu wojny. Swoją rolę w tępieniu tej zarazy odegrał gen. Sikorski (aczkolwiek mierny polityk).
    Współcześnie próbuje się tu i ówdzie odgrzewać spory endecko-sanatorskie tudzież podtrzymywać mit rzekomych zasług samozwańczego Marszałka.
  • ...
    Warto również przypomnieć, że po śmierci Marszałka Piłsudskiego (12 maja 1935 roku) Hitler ogłosił w Niemczech żałobę narodową. Jednocześnie do ówczesnych władz polskich wysłał depeszę kondolencyjną oraz jeden jedyny raz oficjalnie uczestniczył we mszy św. za duszę zmarłego, zamówioną przez pracowników ambasady polskiej w Niemczech w kościele św. Jadwigi w Berlinie. W uroczystościach pogrzebowych w Polsce uczestniczył zaś marszałek III Rzeszy Hermann Goring. Tuż po wkroczeniu wojsk niemieckich do Warszawy 1939r. Wermacht wystawił wartę honorową przy grobie Marszałka Piłsudskiego.
  • I coż z tego?
    Zacytuję fragment mojego artykułu

    http://alfabet.nowyekran.pl/post/72531,hanba-i-chwala-ii-rzeczpospolita

    Z wojskowego punktu widzenia pomysł Piłsudskiego (wojny z Rosją) był idiotyzmem. Pokojowe ustalenie granic Polski powinno być priorytetem. I nie ma najmniejszego znaczenia, że byłby to świstek papieru. Warto pomyśleć: a gdyby ten „papierowy” pokój przetrwał 20 lat? W o ile lepszej sytuacji bylibyśmy w 1939 roku! Cóż, Piłsudski zdecydował się na wojnę, którą powinniśmy przegrać. Ale należy przypomnieć słowa Napoleona „Od dwóch dobrych generałów wolę jednego, który ma szczęście.” Zatem cieszmy się, że Piłsudski był tym, który miał szczęście i ocalił Polskę (przy okazji Europę) od czerwonej zarazy na 20 lat. Myślę, że jest to właściwy punkt widzenia.

    To Piłsudski podjął decyzję wojny z Rosją. I na niego spadała zarówno chwała zwycięstwa, jak i hańba przegranej. Wszyscy dowódcy (Napoleon, Hitler, Stalin) mieli sztaby, które analizowały sytuację i planowały bitwy.
  • @Henryk Dąbrowski 12:54:28
    Pan chyba nie rozumie, że Piłsudski całkowicie się załamał i przestał dowodzić. Gdyby nie było gen. Rozwadowskiego PRZEGRALIBYŚMY tą wojnę.

    Mam gdzieś to, że Piłsudski był Marszałkiem, skoro nie potrafił dowodzić i 12 sierpnia zdezerterował. Hańba powinna mu towarzyszyć przez całą przyszłą historię Polski.
  • @frasobliwy 15:28:55
    Pobóg - Malinowski pisze co innego. Ale nie spierajmy się o źródła. Myślę, że niszczenie pewnych legend nie jest wskazane. Legendy te są narodom potrzebne. Natomiast należy oddać należną chwałę gen. Rozwadowskiemu.
  • @Henryk Dąbrowski 16:11:21
    O kim ty piszesz. O człowieku, który od 1931 był naczelnikiem Wydziału Historyczno-Naukowego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
    Kiedy Piłsudski napisał swoją pracę "Rok 1920" i oskarżeniu przez Naczelnego Wodza Biura Historycznego Sztabu Generalnego o ukrywanie faktów jego "zasług" powołano specjalną komisję wojskowo-cywilną.

    Nie potwierdziła ona "faktów" Piłsudskiego, co i tak nie przeszkodziło dalej jego obozowi fałszować historię i tworzyć niezgodnej z prawdą legendy Piłsudskiego o jego WIELKIEJ roli w operacji warszawskiej.

    Członek tej komisji, wybitny historyk prof. Wł. Konopczyński napisał:
    "(...) legenda świadomie i sztucznie preparowana, broniona przed wszelką krytyką gwałtem moralnym i FIZYCZNYM, legenda szydercza i zawzięta nie opromieni narodowi życia, nie wleje weń wiary we własne siły, nie zahartuje go do mocarnych czynów"
  • @frasobliwy 09:46:41
    Istotne jest to, co napisałem wcześniej:

    To Piłsudski podjął decyzję wojny z Rosją. I na niego spadała zarówno chwała zwycięstwa, jak i hańba przegranej. Wszyscy dowódcy (Napoleon, Hitler, Stalin) mieli sztaby, które analizowały sytuację i planowały bitwy.

    Piłsudski miał szczęście. I cieszmy się wszyscy.
  • @Henryk Dąbrowski 20:33:50
    Pozwolę sobie mieć tutaj inne zdanie jako, iż nie jestem entuzjastą socjalistycznej wizji RP Piłsudskiego.
    Również destrukcja Wojska Polskiego, jaka dokonała się pod jego rządami nie przekonuje mnie do jego chwały.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY